Godziny dzielą nas od podpisania przez jaśnie nam panujących międzynarodowego traktatu ACTA. Traktatu zupełnie niedemokratycznego, w dodatku dogadywanego za naszymi plecami.
Anti-Counterfeiting Trade Agreement, czyli anty-piracka umowa handlowa oficjalnie chronić ma prawa autorskie twórców. W rzeczywistości chodzi wyłącznie o interesy wielkich korporacji i rzecz jasna zwiększenie kontroli nad społeczeństwem. Doprowadzi to do sytuacji, w której z dnia na dzień staniemy się przestępcami. Miliony nowych przestępców wymagać będę wzmożonej kontroli, a przez to większych, nieproporcjonalnych do czynów represji. Oczywiście w sytuacji gdy np. wklejamy nieswoje zdjęcie na bloga łamiemy prawo, bo przecież ktoś te zdjęcie zrobił, stracił swój czas i pieniądze. Ale jeśli ktoś taki wrzucając to zdjęcie do sieci myśli, że nikt więcej z niego nie skorzysta jest kompletnym ignorantem, lub po prostu głupcem. Taka specyfika internetu i żadne odgórne regulacje tego nie zmienią.
„Ostatnie badania przeprowadzone przez Mirosława Filiciaka i Alka Tarkowskiego (będącego, o ironio, doradcą ministra Boniego) pokazały wyraźnie, że świat nie dzieli się na „złych piratów” i „płacących obywateli”. Osoby które najwięcej swoich pieniędzy wydają w sektorze kultury i osoby naruszające prawa to są dokładnie te same osoby. Najlepiej wykształceni i najbardziej oczytani są naraz najlepszymi klientami przemysłów kreatywnych i najczęściej stojącymi na bakier z prawem autorskim przestępcami. To oznacza, że wojna z piractwem – na którą właśnie rusza premier – jest wojną z elitą tego kraju.”
To słowa Jarosława Lipszyca, prezesa Fundacji Nowoczesna Polska. Słowa na wskroś prawdziwe. Jest dla mnie sprawą oczywistą, że zanim wydam 50-60 zł na płytę, chcę jej najpierw posłuchać, nim wydam tyle samo na nowy film, wole wcześniej sprawdzić czy to aby nie szmira jakich na pęczki w dzisiejszym kinie. Jeśli chcę obejrzeć serial, który w polskiej telewizji ukaże się w najlepszym razie za 2-3 lata, to go ściągam, lub na odpowiedniej stronie oglądam. Problemem nie jest to, że ludzie ściągają. Problemem jest to, że na skalę masową produkuje się dziś gówno, a ACTA ma sprawić że ludzie to gówno będą łykać pod groźbą kary! Albo gówno, albo nic.
Nasuwa się jeszcze jedno pytanie. Skoro w kraju panuje demokracja, to jak do jasnej cholery demokratycznie wybrany rząd wprowadza nowe regulacje mało, że bez pytania Nas o zdanie, to jeszcze po cichutku, za naszymi plecami? Skoro ACTA nie zmienia nic w naszym prawie, to po co ją w ogóle podpisywać? I po co się było tak z tym czaić? Konkluzja jest jedna: rządzący, nie tylko w Polsce zresztą maja Nas, obywateli za kompletnych kretynów! Premier Tusk zalecił podpisanie umowy, ale łaskawie zgodził się na konsultacje i „rozmowy”. Problem w tym, że jakiekolwiek zmiany negocjować można właśnie teraz, przed podpisaniem. Później będzie za późno.
Sens istnienia stracą takie portale jak Youtube, czy Wrzuta. Mało tego policja będzie mogła bez nakazu sądowego dokładnie śledzić jakie strony odwiedzamy, a w razie potrzeby również bez nakazu zamknąć taką stronę na trzy spusty. Jeśli by więc komuś przyszło na myśl nawrzucać rządzącym w komentarzach pod tym tekstem – bójcie się! ABW już czeka.






musi być koniec świata!
My Riot Glaca vs ACTA, SOPA & PIPA
http://youtu.be/eYu-XQB-3bg?hd=1